Nasze wakacje
  • Strona główna
  • Camino Polska
    • Nasze Camino
  • Camino de Santiago
  • O nas
  • Wyprawy
    • Kajakowe
    • Rowerowe
    • Samochodowe
    • Inne
  • Kontakt
Nasze wakacje
  • Strona główna
  • Camino Polska
    • Nasze Camino
  • Camino de Santiago
  • O nas
  • Wyprawy
    • Kajakowe
    • Rowerowe
    • Samochodowe
    • Inne
  • Kontakt

Szlakiem św. Wojciecha

27 stycznia 20268 lutego 2026, Rowerowe
  • Poprzedni
  • Następny

W tym roku pojechaliśmy   szlakiem św. Wojciecha.

„Co to jest za szlak, którędy prowadzi? Dlaczego właśnie ten ?”

Takie pytania zadawali nam przyjaciele i znajomi którzy mieli „wdrukowane” że jak wakacje to na pewno znowu gdzieś wyruszymy na rowerach.

Dlaczego św. Wojciech?

      Do marca tego roku plany były dwa: Szlak Piastowski albo Szlakiem Wisły.

Tadeusz- fan Elżbiety Cherezińskiej optował za Piastami-rocznica koronacji Bolesława Chrobrego, to był główny motyw.

W marcu byliśmy przejazdem w Krzeszowie i tam stanęliśmy przed tablicą informującą o szlaku św. Wojciecha: z Pragi do Świętego Gaju.

Tadeusz „zaskoczył” i zaczął drążyć.

Niedługo potem przyniósł do domu kolejną książkę Elżbiety Cherezińskiej „ Gra w kości”. Oczywiście pochłonął ją szybko i ….zostałam przegłosowana. Jedziemy szlakiem św. Wojciecha! A ściślej biorąc- jego częścią : z Wrocławia do Świętego Gaju.

 Jest on w fazie projektowania.  Prowadzi z Pragi, przez kraj środkowoczeski, kralovohradecki, pardubicki i dalej częściowo przez  województwa: dolnośląskie, lubuskie, wielkopolskie, kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie, pomorskie aż do Gdańska, Elbląga oraz do miejsca męczeńskiej śmierci w Świętym Gaju.

Symbolem szlaku jest rękawica św. Wojciecha

Na chwilę obecną został wytyczony z Pragi do Wrocławia. To pierwszy etap. Drugi już po stronie polskiej. Właśnie my zaczynamy od drugiej części.

Dzień 0

Termin: 21.08.2025

Trasa: Wrocław  20,1 km

Dystans: 20,12 km

Zaczynamy naszą wyprawę od Wrocławia. O godz. 12.00 w kościele oo. Dominikanów uczestniczymy we Mszy św. Potem, w zakrystii,  spotykamy się z p. Julianem Golakiem współtwórcą Szlaku św. Wojciecha. Przyjechał wraz z żoną z Nowej Rudy aby się z nami spotkać. W obecności o. Andrzeja i innych osób otrzymujemy paszporty pielgrzyma. Zostaliśmy pobłogosławieni i umawiamy się na relację z naszej trasy. P. Golak zaprasza nas na  przejechanie początkowego odcinka z Pragi do Wrocławia ale samochodem.

Po pożegnaniu jedziemy nawiedzić Katedrę i kościół św. Idziego.

Dzień 1

Termin: 22.08.2025

Trasa: Wrocław – Kuźniki- Szymanów – Szewce – Pęgów – Oborniki Śląskie – Prusice-Sieczków – Osiek – Ruda Żmigrodzka – Radziądz 

Dystans: 57,7 km

Po Mszy św. i śniadaniu ruszamy w drogę.

Jedziemy ścieżką rowerową przez Oborniki Śląskie, Prusice do Radziądza . Wygodnie i bezkolizyjnie. W Obornikach robimy krótki postój na II śniadanie. Przed Radziądzem jedziemy Szlakiem Doliny Baryczy wzdłuż stawów, czasem przez las.

Mało ludzi, widoki piękne. Dzięki „elektrykom” jazda pod wiatr nie jest uciążliwa. W Radziądzu wita nas bardzo miła gospodyni. Śpimy w agroturystyce „Nad stawami u Wiktora”.

Dzień 2

23.08  Dystans 70,7 km

Trasa: Radziądz -– Gatka-Wydawy-Zielona Wieś (Kościół pw. św. Floriana ) – Sarnowa- -Sikorzyn – Karolinki(Sanktuarium św. Franciszka)– Miejska Górka – Gostkowo -Niepart – Rogowo – Grabinowo – Krobia- Żychlewo – Stara Krobia – Gostyń – Stary Gostyń – Stankowo – Żelazno – Lubiń .

Wyruszamy po obfitym  śniadaniu wstępując do kościoła pw św. Boromeusza. Tadzik wyciąga ks. proboszcza z plebanii. Ten otwiera nam kościół.

Po krótkim pobycie żegnamy ks. proboszcza i jedziemy dalej. Niestety szlak rowerowy prowadzi piaszczystą drogą. Trzeba pchać rowery. Chwilę jedziemy asfaltem by znowu trafić na piaszczystą drogę.

W Zielonej Wsi mijamy kolejny pomnik z Chrystusem na szczycie poświęcony pamięci poległych w walce z Niemcami o niepodległość w listopadzie 1919 r.

Zatrzymujemy się przy sanktuarium św.  Franciszka w Karolinkach – Goruszkach k. Miejskiej Górki, znanym miejscem kultu św. Franciszka z Asyżu.

Niestety kościół zamknięty, ale udaje się wywołać na furcie  o.Filipa który potwierdził pieczątką i podpisem nasz pobyt. Robi się późno, decydujemy się jechać główną drogą do Gostynia prosto na czarną chmurę. W Gostyniu chowamy się w sklepie przed burzą, potem jedziemy ok 2 km do sanktuarium na Świętej Górze.

Znajduje się tutaj bazylika pw Niepokalanego Poczęcia NMP i św. Filipa Neri. Tutaj też znajduje się zespół klasztorny oo. Filipinów. Sanktuarium Świętogórskiej Róży Duchownej jest największym sanktuarium maryjnym archidiecezji poznańskiej.

Potem prosto do Lubinia gdzie znajduje się opactwo oo. benedyktynów. Tam planujemy spędzić dwie noce. Niestety nic nie jest takie proste. Po drodze zaliczam dwa upadki. Tadzik jadący za mną nie widział żadnego powodu aby się wywrócić na prostej, bez wybojów drodze. Przygodni kierowcy pomogli mi się pozbierać. Sprawdzili czy mogę chodzić. Było ok więc pojechaliśmy w dalszą drogę

Wita nas o Robert i pomaga nam wnieść bagaże. Panowie  i panie jedzą kolacje i śniadanie jedzą w oddzielnych pomieszczeniach. Obiad jest wspólny. W czasie kolacji okazuje się, że z mojego rękawa kurtki leci krew. Po zdjęci kurtki ukazuje się  obraz rozbitego łokcia. Krew leci obficie. Nasz opiekun, o. Robert, przyprowadza współbrata, który usiłuje opatrzyć ranę. Po dłuższej chwili udaje się zakleić ranę. Moja kurtka zostaje zabrana do prania a ja dostaję drugą zastępczą.

Wieczorem Tadzik zakłada fachowy opatrunek aby nie pobrudzić pościeli. Udało się.

Dzień 3

24.08  – niedziela

Dzień spędzamy w klasztorze oo benedyktynów.

Po śniadaniu p. organista pokazuje nam organy w kościele. Opisuje budowę i zasady działania.

Po południu idziemy na spacer do oddalonej ok. 2 km kapliczki NMP stojącej na niewielkim wzniesieniu. Ustawiono ją w 1912 roku. Od frontu umieszczony jest napis: Fundator Jan Miecznikiewicz 1912.

Po kolacji o. Robert namawia nas na spacer do przyklasztornego sadu. W sadzie rosną śliwy obsypane owocami. Najedliśmy się na zapas i trochę wzięliśmy na drogę. Śliwki okazały się bardzo dobre, wręcz pyszne.

Dzień 4

25.08   Dystans 46,3 km

Trasa: Lubiń-Bieżyn-Zbęchy-Łuszkowo-Rąbiń-Donatowo-Rakówka-

 Chaławy-Szołdry-Rogaczewo-Iłowiec-Pecna-Nowinki-Drużyna- Krosno-Mosina-

 Puszczykowo

Rano o. Robert odradza nam jechanie szlakiem rowerowym – jest miejscami bardzo piaszczystym i trudnym do przejechania. Jedziemy dalej inną drogą. Łokieć krwawi, plecy bolą.

Czas dożynek. Mijamy obiekty twórczości dożynkowej .

Na trasie Rąbiń. Zatrzymujemy się przy kościele aby nawiedzić i uzyskać potwierdzenie pobytu ale niestety kościół jest zamknięty.

W miejscowości Turew mijamy okazały obelisk z figurą Chrystusa na szczycie postawiony przez mieszkańców Turwi w stulecie odzyskania przez Polskę Niepodległości i wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Pomnik upamiętnia bohaterów z Turwi poległych w walce o wolność.

W Czempinie wstępujemy do miejscowej Przychodni Zdrowia. Pani pielęgniarka, kręcąc nosem na widok mojego łokcia, zakłada fachowy opatrunek.

Załatwiwszy sprawy cielesne czas na duchowe-idziemy nawiedzić kościół w Czępinie.

Jedziemy dalej. Dojeżdżamy do Puszczykowa. Śpimy w Leśnym Ośrodku Szkoleniowym. Cisza i pokój.

Dzień 5

26. 08  Dystans 35 km

Trasa: Puszczykowo – ul. Poznańska – ul. Armii Poznań – Stary Luboń-Zielony Dębiec-Poznań – Wzgórze św. Wojciecha – Ostrów Tumski – Karolin – Koziegłowy – Kicin-Kliny – Mielno – Dębogóra .

Po nieprzespanej nocy podejmuję trudną dla mnie, decyzję. W dalszą drogę Tadzik pojedzie sam. A ja chcę  wrócić do Wrocławia. Trzeba pokazać fachowcom moje plecy i łokieć. Dzień spędzam w Ośrodku – pozwalają mi zostać. Po południu przyjeżdża po mnie Andrzej syn sąsiadki . Ładujemy mój rower i sakwy do auta i wracam do Wrocławia.Umawiamy się z Tadziem, że jak będzie wszystko w porządku to dojadę do niego autem. On będzie jechał rowerem a ja jego śladem autem.(Relacja Kasi))

Ruszam zatem samotnie.

Po raz drugi, bo pierwszy raz jechałem samotnie 52 lata temu, po Pojezierzu Lubuskim. Jadę, ale myślami jestem przy Kasi ufając w Bożą opiekę nad nią.

Przede mną Poznań.

Trasa prowadzi obok Wzgórza Św. Wojciecha. Według tradycji, na wzniesieniu zwanym dziś Wzgórzem św. Wojciecha na przełomie 996 i 997 r. miał głosić Słowo Boże biskup Wojciech a pierwszą świątynię wzniesiono tu w 1222 r. Odbijam nieco i po chwili jestem na Wzgórzu Świętego Wojciecha.

I tu po raz pierwszy brak Kasi przy mnie skutkuje tym że pomyliłem kościoły na Wzgórzu: kościół pw. św. Józefa Oblubieńca wziąłem domyślnie a raczej bezmyślnie za cel tego etapu czyli kościół pw. Św. Wojciecha. Nawiedziłem kościół, pieczątki otrzymałem, zdjęcie zrobiłem i pojechałem dalej.

Następnym na trasie miejscem na trasie jest Ostrów Tumski z katedrą. Jest to  miejsce o wyjątkowym znaczeniu dla historii Polski. Przez ponad 1000 lat swojej historii pełnił ważne funkcje polityczne i religijne. Piastowski gród na Ostrowie przyjmuje się za miejsce chrztu Mieszka I. Tu ustanowiono pierwszą siedzibę biskupią i wybudowano pierwszą katedrę na ziemiach polskich, która stała się nekropolią najstarszych władców piastowskich oraz prymasów polskich. Zwiedzam Katedrę,duże wrażenie robi Złota Kaplica-Mauzoleum Królewskie pierwszych władców Polski: Księcia Mieszka I i Króla Bolesława Chrobrego.

Wyjeżdżam z Poznania przez Osiedle Karoliny, Koziegłowy dojeżdżając do miejscowości Dębogóra, celu dzisiejszego etapu.Nocleg mamy-to znaczy ja mam w agroturystyce „Trzy Dęby”.

Osiedle malowniczo położone w lesie, adres, numer jest- trafić nie trudno.Tak mi się wydawało, bo mam przecież nawigację! Dojechałem do punktu końcowego na mapie ale na innej ulicy! Wracam na właściwą ulicę , pytam przechodnia o numer posesji-nie wie. Wobec tego dzwonię do właścicielki , daje mi wskazówki i po chwili jestem na miejscu. Okazuje się że współrzędne geograficzne tego miejsca wskazują punkt kilkanaście metrów dalej,tuż za ogrodzeniem-ale na innej ulicy!

Ale” nic to” jak mawiał pułkownik Wołodyjowski, finis coronat opus!

Właścicielka, pani Wiola zaopiekowała się mną, wskazała pokój gdzie mogłem „rozkulbaczyć” mego elektryka. Oprócz mnie jest jeszcze kilku panów.

Agroturystyka „Trzy dęby” okazała się pięknym pensjonatem o standardzie hotelowym, a pani Wiola uroczą gospodynią. Zainteresowała się Kasią, dlaczego nie przyjechała, z uznaniem komentowała naszą pielgrzymką rowerową, sama też jeździ rowerem, po chwili rozmawialiśmy jak starzy znajomi.

We Wrocławiu. Prześwietlili mój kręgosłup. Podobno mam się o niego nie martwić. W szpitalu zszyli im łokieć i po sprawie. Jutro jadę na spotkanie z Tadziem.

Dzień 6

27.08   Dystans 55 km

Dębogóra–Ludwikowo-Czernice-Bednary-Krześlice-Węglewo-Lednogóra-Dziekanowice-Ostrów Lednicki – Żydówko – Rzegnowo – Braciszewo – Piekary-Gniezno

Rano, żegnając gościnną panią Wiolę ruszam do Gniezna przez Węglewo i Lednicę. Trasa wiedzie przez Puszczę Zielonka. W Węglewie , przy drodze piękny drewniany koścółek z dużą figurą Chrystusa Frasobliwego.

Jadę szlakiem R9 i na 10 kilometrze trafiam na kamień pamiątkowy poświęcony pamięci profesora Fruzińskiego, współtwórcy Ośrodka Hodowli Zwierzyny „Zielonka.”

W 2015 roku przejeżdżaliśmy rowerami przez Węglewo (https://takar.pl/2015/05/28/camino-polska-2015-etap-xi)/jadąc na Pola Lednickie. Kieruję rower w stronę Ostrowa Lednickiego. Aby się dostać na wyspę trzeba przepłynąć promem.

Wg. Wikipedii„Wyspa jest jednym z najważniejszych miejsc historiiPolski. Za panowania Mieszka Ii Bolesława Chrobregobyła jednym z głównych ośrodków obronnych i administracyjnych Polski. Na wyspie, w centrum plemienia Polan(tuż obok ważnego, dawnego strategiczno-handlowego traktu lądowego oraz wodnego między Poznaniema Gnieznem), zachowały się pozostałości grodu oraz relikty najstarszego w Polsce zespołu preromańskiej architektury pałacowo-sakralnej (z basenami do chrztu) i wolno stojącego kościoła cmentarnego z grobami w nawie i aneksach. Obydwa obiekty wzniesiono w czasach panowania Mieszka I (tuż przed 966 rokiem).”

Gniezno jest uznawane za pierwszą stolice Polski. Było siedzibą pierwszych władców z dynastii Piastów, a także miejscem chrztu Polski w 966 roku i pierwszej koronacji królewskiej Bolesława Chrobrego w 1025 roku.

W Archikatedrze znajduje się imponująca konfesja z dużym srebrnym relikwiarzem św. Wojciecha. Po śmierci w 997 roku ciało św. Wojciecha wykupił za wagę srebra Bolesław Chrobry i pochował je w Gnieźnie.

Oraz słynne Drzwi Gnieźnieńskie-dwuskrzydłowe drzwi z 18 kwaterami przedstawiającymi sceny z życia i śmierci świętego.

Nocleg mieliśmy zarezerwowany w Domu Pielgrzyma. Śpię (sam)w eleganckim dwuosobowym pokoju.

Dzień 7

28.08  Dystans: 40 km

Gniezno – Osiedle Orła Białego-Winiary-Dębówiec-Gościeszyn – Ryszewo Szelejewo-Marcinkowo-Pomnik Leszka Białego- Gąsawa –Biskupin

Dystans:40 km

Rano wyruszam w pogoni za Tadziem.

Tymczasem dzisiejszy cel to Biskupin. Na trasie(czasem takiej)

kilka ciekawych miejsc.

Na skraju lasu w miejscowości Rogowo trafiam na grób żołnierza napoleońskiego.

W Sanktuarium Maryjnym w Gościeszynie znajduje się obraz zwany „Matka Boska Gościeszyńska w ogrodzie mistycznym” czczony w tutejszej parafii od XV wieku.

Gąsawa to następne miejsce warte odwiedzenia. Drewniany kościółek pw.św.Mikołaja zawiera piękne barokowe wnętrze.

Zbaczając nieco z trasy koniecznie trzeba zobaczyć pomnik Leszka Białego. Dokładnie stoi on 2 km od Gąsawy przy drodze do Marcinkowa. Leszek Biały przedstawiony jest nago na koniu, ze strzałą wbitą w plecy. Historię pomnika przedstawiono na tablicy informacyjnej,

Dalej to Biskupin. Zrekonstruowana osada okresu kultury łużyckiej powstała ok. 2700 lat temu. Odkryto ją w 1934 roku.

Nocleg mamy zarezerwowany niedaleko wejścia do Muzeum.Oczekując na przyjazd Kasię zwiedzam osadę.

W porze obiadu Kasia wreszcie dojeżdża na umówione spotkanie.

Dzień 8

29.08   Dystans: 75 km

Biskupin –Gąsawa- Godawy – Wenecja-Pniewy-Ostrówce-Wiktorowo-Wójcin-Wolice-Barcin-Lubostroń-Łabiszyn-Obórznia-Nowe Smolno-Brzoza-Bydgoszcz

Ruszamy w drogę razem ale osobno. Przez Gąsawę jedziemy do Barcina. Umawiamy się tam na spotkanie „w drodze”. Znajduje się tam Wzgórze św. Wojciecha z pomnikiem na szczycie, do którego prowadzą schody. Jedna z legend głosi, wg Wikipedii, Legendarna historia Barcina i postaci św. Wojciecha sięga 997 roku. Głosi ona, iż w 997 roku w drodze z Gniezna do Gdańska, w trakcie wyprawy misyjnej do Prus, orszak biskupa wypoczywał po trudach podróży przy pagórku na prawym brzegu Noteci, w rejonie dzisiejszego Barcina. W drodze powrotnej konie ciągnące wóz ze zwłokami świętego, poznawszy górę, na której święty uprzednio odpoczywał, odmówiły dalszej jazdy. Ruszyły dopiero wtedy, gdy w tym miejscu postawiono krzyż.” W 1939 rok figura świętego została zniszczona by w 2012 roku nowa figura została odnowiona i uroczyście odsłonięta.

Przez gminę Barcin  przechodzi 18. południk długości geograficznej wschodniej. Przy drodze między Barcinem  a Miliczem ustawiono głaz upamiętniający ten fakt.

Jadąc rowerem między miejscowością Brzoza a Bydgoszczą jadę drogami leśnymi.

W Bydgoszczy nie mogę trafić do hotelu. Objazdy i remonty zmyliły nawigację. W końcu na miejsce doprowadziła mnie uprzejma Straż Miejska. Miejsce docelowe – hotel Przystań. Po pewnym czasie dojeżdża do mnie Tadzik.

Po obiedzie idziemy na spacer.

Katedra pw. św. Marcina i Mikołaja to imponując budowla z  wieku. Jest to sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości.

Na rynku stoi pomnik poświęcony ofiarom pomordowanym w latach 1939 – 1945.

Ciekawostką są dwie rzeźby zawieszone nad Brdą. Jest to wioślarz „Na mecie” oraz „Przechodzący przez rzekę”.

Dzień 9 i 10

30 – 31.08  Dystans 57 km

 Bydgoszcz -Strzyżawa-Ostromecko-Reptowo-Czarże-Kokocko-Borówno-Starogród Dolny – Chełmno

Przed nami weekend w Chełmnie. Chełmno miasto św. Walentego i miasto zakochanych.

Śpimy w Hoteliku tuż przy centrum. Aby tam dojechać złamałam chyba wszystkie zakazy. Gdzie się ruszyłam tak zakaz wjazdu. Ale się udało. Tadzik z rowerem też nie miał lekko. Hotelik to urocze; pełne ciepła miejsce.

Idziemy do katedry. Kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny to sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej,  zbudowany jest w stylu gotyckim. W katedrze znajduje się boczny ołtarz z obraz św. Walentego. W ołtarzu umieszczone są relikwie św. Walentego. Znajdują się tam od w XVIII wieku.

Po Mszy św. prosimy ks. proboszcz o pieczątkę w naszych paszportach. Szybko poszedł do biura parafialnego gdy wrócił wypytał nas dokładnie o ideę Szlaku św. Wojciecha.

Św. Walenty patron zakochanych dlatego Chełmno nazywane jest miastem zakochanych. Niedaleko Hoteliku znajduje się ławeczka zakochanych oraz instalacja w kształcie dwóch serc gdzie można sobie zrobić zdjęcie z ukochanym.

Jemy obiad w Karczmie Chełmskiej.

Stoi też tutaj pomnik Pamięci Kawalerzystów 8 Pułku Strzelców Konnych. Upamiętnia on ułanów stacjonujących w Chełmnie.

Dzień 11

1.09  Dystans:  56,7 km

Chełmno –  Nowe Dobra-Podwiesk-Szynych-Rozgarty-Grudziądz –Dragacz-Wielki Lubień-– Nowe

Rano idę do Dwóch Serc( co to jest). Niestety mój ukochany był już daleko w drodze. Pojechał dalej. Minął Grudziądz i powoli kieruje się do Nowego – naszego miejsca spotkania.

W Grudziądzu stał kiedyś zamek krzyżacki, po którym zachowała się tylko wieża.

Monumentalny gotycki kościół  Św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty w Nowem nad Wisłą zbudowany został na przełomie XIV i XV wieku. W kościele można oglądać freski, które przez wiele lat ukryte były pod warstwą tynku.

Śpimy w bardzo przyjemnym hotelu Dowhań.

Dzień 12

2.09  Dystans 67 km

Nowe nad Wisłą -Kozielec- -Widlice-Opalenie-Jaźwiska-Betlejem-Tymawa—Gniew-Polskie Gronowo -Wielkie Walichnowy -Małe Walichnowy -Międzyłęż- Rybaki-  Gorzędziej -Tczew

Na odcinku Kozielec-Widlice na drodze leśnej, w pewnym miejscu jest stromy zjazd po wymytej z ziemi nawierzchni w postaci korzeni drzew. Rozsądek każe zejść z roweru ale…trochę szkoda adrenaliny. Zjechałem!

Nie trzeba jechać do Ziemi Świętej. My w Polsce mamy swoje Betlejem. Mijamy je w drodze do Tczewa.

Na horyzoncie Gniew z zamkiem krzyżackim z przełomu XIII i XIV wieku.

Trzeba jechać dalej. Przed kościołem pw. św.Mikołaja w Gniewie stoi figura św. Wojciecha.

Tadzik jedzie wytyczoną trasą ja odbijam do niedalekiego Pelplina. Zawsze chciałam tam trafić tylko szkoda, że bez Tadzia.

Bazylika katedralna w Pelplinie pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wybudowana w stylu gotyckim jest drugim co do wielkości ceglanym kościołem na terenie naszego kraju. Wnętrze katedry skrywa aż 23 ołtarze, wśród których znajduje się najwyższy drewniany ołtarz w Polsce, i drugi w Europie. Ołtarz sięga aż do sklepienia bazyliki.

Po środku nawy głównej stoją równolegle  dwa późnobarokowe ołtarze pw. św. Wojciecha oraz pw. św. Jana Nepomucena

W Pelplinie przechowywana jest biblia Gutenberga z XV wieku.

Z Tadzikiem spotykamy się w Gorzędzieju. Jest to miejsce, gdzie  wg podań, św. Wojciech przekroczył Wisłę udając się do Prus. Według legendy, w 997 roku św. Wojciech podczas misyjnej podróży do Prus miał zatrzymać się w Gorzędzieju i odprawić mszę pod starym dębem. W miejscu tego wydarzenia wzniesiono drewniany kościół, a w XIII wieku zastąpiono go obecną świątynią.  Świątynia pw. św. Wojciecha razem z klasztorem Karmelitów Bosych stoi na skarpie u stóp Wisły. Podobno przy ładnej pogodzie widać zamek w Malborku.

W kościele umieszczone są relikwie świętego Wojciecha. Przywieziono je   29 kwietnia 1995 r. z Gniezna, a 30 kwietnia 1995 r. parafia została podniesiona do rangi Sanktuarium.

Trzeba jechać dalej.

W Tczewie mamy zarezerwowany nocleg w Hoteliku Zespołu Szkół Ekonomicznych.

Dzień 13

3.09  Dystans: 50,7 km

Tczew – Czatkowy– Koźliny – Krzywe Koło-Suchy Dąb– Grabiny Zameczek –  św. Wojciech Orunia– Gdańsk

Uczniowie idą na lekcje a my ruszamy w dalszą drogę

Droga prowadzi obok Wzgórza Św. Wojciecha. Wg legendy na tym wzgórzu święty nauczał a po męczeńskiej śmierci został tutaj pochowany. W roku 1000 jego ciało przeniesiono do Gniezna.

W XIV wieku dla upamiętnienia pobytu świętego zostało wybudowane sanktuarium. Obejmuje kościół parafialny, kaplicę na wzgórzu oraz Drogę Męki Pańskiej, która biegnie po stoku wzgórza wśród drzew.

Spotykamy się w Gdańskim Domu Turystycznym. Znajduje się z dala od centrum, ale łatwo jest dojechać do niego miejskim autobusem.

Mieliśmy tutaj dojechać w zeszłym roku. Niestety nie  udało się przez mój upadek.

W planie mamy nawiedzenie Bazyliki Mariackiej oraz Kościół św. Brygidy w którym chcę zobaczyć bursztynowy ołtarz .

Konkatedralna Bazylika Mariacka zwana często Koroną Gdańska jest największą w Europie świątynią wybudowaną z cegły.

Idziemy dalej do bazyliki św. Brygidy. Bursztynowy ołtarz jest największym na świecie ołtarzem wykonanym z bursztynu, liczący około 12 metrów wysokości i 10 metrów szerokości

Centralnym elementem ołtarza jest obraz Matki Boskiej – Opiekunki Ludzi Pracy namalowany przez ks. Franciszka Znanieckiego po masakrze grudniowej z 1970 roku.

Obok znajduje się bursztynowa monstrancja. Monstrancja z bazyliki jest dziełem sztuki sakralnej, nawiązującym do Chrześcijańskiej ikonografii.

W drodze powrotnej na Długim Targu wstępujemy na lody. Coś nam się należy od życia po trudach drogi.

Dzień 15

4.09  Dystans: 60 km

Gdańsk -Wiślinka — Sobieszewo – Świbno –  Mikoszewo – Jantar –Rybina-Stobiec-Marzęcino – Elbląg 

Wyruszamy, jak się później okazało, na przedostatni etap jadąc oddzielnie. 

Tadeusz bardzo chce zobaczyć przekop na Mierzei Wiślanej, więc dokłada sobie kilometrów. Ja zaś, chcąc zobaczyć morze zatrzymuje się na godzinkę w Stegnie.

Kanał przez Mierzeję Wiślaną  łączy drogą morską Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską  ma na celu skrócenie, i uproszczenie morskiego szlaku na Bałtyk. Kanał został otwarty 1922 roku.

Aby dostać się najkrótszą drogą do Stegny trzeba przepłynąć promem płynącym pomiędzy Świbnem a Mikoszewem. Dojeżdżając widzę odpływający prom, więc muszę poczekać ok pół godziny.

W Stegnie jestem przed 10.00 , mało ludzi. Morze spokojne jak tafla lustra, nie ma wiatru a słońce świeci na lazurowym niebie. Szkoda, że przez moją ręką, nie mogę się wykąpać. Ale na pocieszenie mam  piękny widok.

Z Tadziem spotykamy się w hotelu Galeona. Po obiedzie i odpoczynku idziemy na spacer po mieście.

Katedra w Elblągu pw. św. Mikołaja należy do najwyższych świątyń w Polsce. Znajdują się w nim  relikwie Krzyża Świętego. Zostały sprowadzone przez krzyżaków do Elbląga w połowie XIII wieku.

Ciekawym miejscem jest ścieżka kościelna. To wąskie przejście między kamienicami łączące trzy kościoły Starego Miasta. Stanowiła najszybszą i najkrótszą drogę pomiędzy nimi, stąd też jej nazwa. Prowadziła ona od kościoła św. Ducha, przebiegała przy kościele św. Mikołaja i kończyła się przed bramą podominikańskiego klasztoru NMP. Po II wojnie światowej ocalał tylko odcinek łączący ulice Świętego Ducha i Mostową.

Spacer kończymy przy Bramie Targowej. Stoi przy niej figura piekarczyka. Wiąże się nią z legenda. Opowiada ona o młodym czeladniku piekarskim, który w 1521 roku, podczas wojny polsko-krzyżackiej, uratował miasto przed atakiem Krzyżaków. Heroiczna postać użyła łopaty do chleba, aby przeciąć linę opuszczającą kratę bramy miejskiej, co umożliwiło mieszkańcom odparcie wrogów. Dziś Piekarczyk jest symbolem Elbląga.

Dzień 16

5.09  Dystans samochodem: 49,1 km

Elbląg—Żurawiec-Nowe Dolno-Stare Dolno — -Św. Gaj- Myślice.-Lubochowo

W związku z moim wypadkiem i to,  że jadę samochodem zmieniamy nasze plany i nie jedziemy do Olsztyna ale do Trzemeszna. Odwołujemy zaplanowane noclegi i anulujemy bilety kolejowe z Olsztyna do Wrocławia.

Tadeusz miał w planie dokończyć swoją pielgrzymkę rowerem ale tuż przed wyjazdem z hotelu okazuje się, że w kole jest dziura. Wymiana dętki trochę by potrwała więc zapadła decyzja: ładujemy rower na bagażnik i dalej jedziemy autem.

Zmierzamy do Świętego Gaju- legendarnego miejsca śmierci św. Wojciecha.

We wsi Święty Gaj stoi neogotycki kościół, w którego ołtarzu znajdują się relikwie świętego. Niestety kościół jest zamknięty „na cztery spusty”. Na skraju wsi znajduje się ołtarz polowy na miejscu domniemanej śmierci św. Wojciecha. Niestety miejsce to nie jest specjalnie zadbane. Wygląda na to, że rzadko jest odwiedzane.

We wsi ustawiony jest pomnik króla Bolesława Chrobrego . Ustawiono go na pamiątkę 1000-lecia  jego koronacji.

(Miejsce śmierci nie jest dokładnie określone.  Kolejnym miejscem na wschód od miejscowości w miejscu byłego grodziska Cholin znajduje się, wg badań dr Czajki-Giełdona, przypuszczalne miejsce śmierci świętego.

Niestety nie dojechaliśmy tam. Drogę zagrodzili nam drogowcy. Aby tam dojechać trzeba by jechać wielokilometrowym objazdem.)

Wobec tego, zrezygnowaliśmy z dalszych poszukiwań i pojechaliśmy prosto do Trzemeszna a następnego wróciliśmy  Wrocławia.

I tak zakończyła się nasza pielgrzymka

          

Napisane w Rowerowe
pielgrzymka, sw.Wojciech
Napisz komentarz
waknasz

Warning: Trying to access array offset on false in /home/evivepl/domains/takar.pl/public_html/wp-content/themes/travelmatic/template-parts/content-single.php on line 229
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus

Nawigacja po wpisach

   Zgorzelec-Szczecin 2024

Zobacz inne

Zgorzelec-Szczecin 2024

Czytaj dalej

WARSZAWA-PRZEMYŚL 2023. Etap III

Czytaj dalej

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Kategorie

  • Camino de Santiago
  • CAMINO-POLSKA 2015
  • Inne
  • Kajakowe
  • Rowerowe
  • Samochodowe
  • Wyprawy

Tagi

Czerna kajaki morze Muzeum Nysa Odra pielgrzymka rowery sw.Wojciech Tyniec Via Regia wakacje

Follow Me

    / Free WordPress Plugins and WordPress Themes by Silicon Themes. Join us right now!

    4 Continents Explored
    30 Countries Visited
    250 000 KM Traveled
    15 000 Photos Taken

    © Theme by Purethemes.net. All Rights Reserved.
    Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.