Nasze wakacje
  • Strona główna
  • Camino Polska
    • Nasze Camino
  • Camino de Santiago
  • O nas
  • Wyprawy
    • Kajakowe
    • Rowerowe
    • Samochodowe
    • Inne
  • Kontakt
Nasze wakacje
  • Strona główna
  • Camino Polska
    • Nasze Camino
  • Camino de Santiago
  • O nas
  • Wyprawy
    • Kajakowe
    • Rowerowe
    • Samochodowe
    • Inne
  • Kontakt
7 lipca 20257 lipca 2025

Zgorzelec-Szczecin 2024

Termin: 03.09-11.09. 2024

 Trasa:  Zgorzelec  – Łęknica  –  Zasieki –  Gubin –  Słubice –  Przyborów —Stare Łysogórki—Góralice—Szczecin

 Długość: 490 km

W planach mamy przejazd szlakiem Odra—Nysa ze Zgorzelca do Szczecina a następnie wzdłuż wybrzeża Bałtyku do Gdańska. Jak się później okazało to były tylko plany.

Tadzik po raz pierwszy jedzie na moim starym elektryku.

Żeby nie było tak prosto to 3 tygodnie wstecz wywróciłam się na rowerze i stłukłam sobie prawy nadgarstek. Do dzisiaj czasem boli. Tadzia boli biodro.

Obiecujący początek.

Dzień 1

Data:03.09.2024

Trasa: Zgorzelec—Łęknica

Dystans: 73 km

Wyjeżdżamy z Wrocławia o godz. 6.24. Na stacji Nowy Dwór nie chce się włączyć mój elektryk. Tadzik pomyślał i „odkrył” że baterię należy aktywować. Odetchnęłam z ulgą.

W Zgorzelcu jesteśmy punktualnie. I w drogę.

Słoneczko grzeje ale nie za nadto. Jedziemy pośród lasów więc upał nie jest tak odczuwalny.. Mój telefon nie chce  „skorzystać” z powerbanku. W końcu się rozładowuje. Z Tadzia nawigacją też nie jest dobrze. Kończymy etap wg. mapy i przewodnika niemieckiego. Szlak Odra—Nysa jest  świetnie oznakowany więc nie ma potrzeby korzystania z żadnym pomocy. I pomyśleć, że kiedyś jeździliśmy bez żadnych nawigacji i było dobrze.

Ostatnie 10 km temp. 32 C, droga góra – dół—góra. Dzięki Bogu za elektryki. Dojeżdżamy do naszego noclegu—pensjonat Quee

O godzinie 17. wszystkie stoiska i bary na bazarze zamykają się. Znajdujemy jeden otwarty serwujący pizzę ale okazuje się, że zostały im tylko pierogi. Jesteśmy uratowani..

Wracamy na nocleg i nie mamy siły na dalsze działanie.

Przekraczamy granicę w Zgorzelcu
Przekraczamy granicę w Zgorzelcu
Rottenburg- postój i chwila odpoczynku
Rottenburg- postój i chwila odpoczynku
Rezerwat bobrów
Nasza dalsza droga


 

Dzień 2

Data: 04.09.20245

Trasa: Łęknica—Zasieki Binkówka

Dystans: 57 km

Plany swoje a rzeczywistość swoje. W planie mieliśmy jechać do Parku Rododendronów w Kromlau ale ze względu na upal rezygnujemy.

Na początku gubimy się nawzajem w Parku Mużakowskim po polskiej stronie. Szukamy się ok. 0,5 godziny. Telefony nie mają zasięgu, wiec nie możemy się zlokalizować. Udało się. Później krążymy trochę po Parku po polskiej stronie. W końcu odnajdujemy  drogę i jedziemy.

Piękna droga   pośród drzew sprawia że nie czuć upału. Mój telefon się zbuntował i dopiero w Zasiekach Tadzik przywołał go do porządku.

Druga część trasy prowadzi wzdłuż Nysy wałami przeciwpowodziowymi. Dobrze, że wiatr wieje i nie czuć upału Na trasie spotykamy bramki zagradzające drogę, które trzeba otworzyć a potem zamknąć. To taki patent przeciw dzikom.

Przed Forst mijamy resztki mostów zburzonych w czasie wojny albo zaraz po.

Dojeżdżamy do Zasieków. Śpimy w gospodarstwie agroturystycznym „Binkówka”. Pani gospodyni ratuje nas kapustą a’ la bigos z jarzynami, boczkiem i kiełbasą. Było to bardzo dobre. I do tego herbata!

Po sjeście popołudniowej idziemy  kupić picie. Nie odmawiamy sobie lodów.

Park Mużakowski
Park Mużakowski
Park Mużakowski
Park Mużakowski
Pojenie kóz
Postój przed Forst
Most z bramką

Dzień 3

Data: 05.09.20245

Trasa: Binkówka -Gubin

Dystans: 36 km

        Rano okazało się, że koty  zjadły nam całą kiełbasę przeznaczoną na śniadanie. Dobrze, że jeszcze coś mamy więc nie umrzemy z głodu.

 Dzisiejszy etap krótki , nudny ale ładny. Jedziemy cały czas wałem wzdłuż Nysy.

Słoneczko grzeje nie za mocno ale niestety silny wiatr daje się we znaki. Gdyby nie wspomaganie elektryczne byłoby kiepsko.

Przed Forst, przy elektrowni wodnej ludzie brodzą po wodzie. Oj  chciało by się zatrzymać i wykąpać. Ale  gdybym się wykąpała to chyba  bym nie pojechała dalej.

W Gubinie jesteśmy przed czasem. Pokój jeszcze nie gotowy. Właściciel daje nam klucze do szopki., w której ustawiamy rowery. Idziemy  na zakupy, na II  śniadanie jemy zupę. Pan dzwoni że możemy zająć pokój. Pierwsze co robimy to kładziemy się i zasypiamy. Potem obiad i po sjeście idziemy na spacer.  Podziwiamy  ruiny kościoła farnego zniszczone podczas II wojny światowej i  zachowanego jako ruina trwała W jednym ogródków serwujących jedzenie pozycja w menu: „ Polnische pirogen mit kartofeln und skwarken.”

Krótki ale bardzo męczący dzień.

Dzień 4

Data: 06.09.2024

Trasa: Gubin—Słubice

Dystans: 77 km

Wiatr na chwilę przestał wiać więc możemy ruszać dalej.

        Pierwszy odcinek  prowadzi nas do Neissmünde—Ratzdorf. Stoi tam wodowskaz pokazujący dokąd sięgała woda w czasie powodzi w 1997 r. Robi to duże wrażenie. Na wysokości miejsca gdzie Nysa łączy się z Odrą skręcamy w bok jedziemy do Neuzelle aby zobaczyć klasztor a przede wszystkim kościół. Piękny niemiecki barok. Do kompleksu klasztornego należy też znany browar.  Robimy sobie przerwę, niestety restauracja jest jeszcze zamknięta. Pan z obsługi sprzedaje nam dwie szklanki mineralnej, zimnej wody.

Trzeba jechać dalej. Za Fünstenbergiem droga prowadzi koroną wałów przez 30 km a wiatr wieje.

Mijamy ruiny elektrowni w Vogelsang zniszczonej w czasie działań II wojny światowej i pozostawionej jako trwała ruina.

Dojeżdżamy do Frankfurtu n/Odrą, przekraczamy most i jesteśmy w Słubicach. W planie mieliśmy do przejechania 57km a wyszło 77 km.

Śpimy w hotelu Relax. Nie mamy siły ani ochoty na spacer. Obiad jemy w restauracji hotelowej  i na tym kończy się nasza aktywność.


Dzień 5

Data: 07.09.2024

Trasa: Słubice-Przyborów

Dystans: 48 km

Wyruszamy dość późno po obfitym śniadaniu. Na jeden dzień opuszczamy Niemcy i trasą Odra—Nysa jedziemy do Parku „Ujście Warty”. Na początku nawigacja prowadzi nas wzdłuż Odry ale po polskiej stronie. Ale co dobre szybko się kończy. Zjeżdżamy z walu na drogę o nawierzchni żwirowej z dużą ilością dziur.  Na koniec wjeżdżamy na ruchliwą drogę krajową pełną samochodów. Miejscowi odradzają nam jechać krótszą drogą przez las bo droga bardzo piaszczysta i trzeba pchać rowery. To nam się  nie uśmiechało.

Dojeżdżamy do Przyborowa zaraz za Słońskiem. Dostajemy pokoik na pięterku. Korzystając ze słońca robię pranie, potem idziemy na obiad i zakupy do Słońska.

I to by było dzisiaj na tyle.

Dzień 6

Data: 06.09.2024

        Dzień odpoczynku—niedziela. Rano jedziemy rowerami na mszę św. do Słońska. Po śniadaniu idziemy do najbliższej wieży obserwacyjnej i szybko uciekamy do domu. Jest bardzo gorąco i w dodatku coś mnie pogryzło.  Swędzi jeszcze ponad tydzień. Po obiedzie słodkie lenistwo

Jutro ma padać.

Rano i wieczorem słychać żurawie, które czasem przelatują nad gospodarstwem.

Widok na Odrę na wysokości Lubus
Przyborów—droga do wieży obserwacyjnej
Na wieży obserwacyjnej
Przy wodotrysku u gospodarzy
Schronienie od słońca
Czy podwiezie nas pan?

Dzień 7

Data: 09.09.2024

Trasa: Przyborów-Stare Łysogórki

Dystans: 70 km

        Pada, pada, pada. Pod koniec jeszcze silny wiatr.

        Jedziemy wzdłuż Odry, gdyby było słońce to można by zrobić ładne zdjęcia. A tu nici z dobrych chęci.

        Moglibyśmy skrócić drogę przeprawiając się przez Odrę promem w Gozdowicach ale niestety w poniedziałki nie kursuje.

Most pieszo-rowerowy w Siekierkach bardzo ładny i ciekawy, ale cóż z tego bo w deszczu.  Łączy on ścieżkę rowerową po stronie niemieckiej i polskiej. Po środku  wybudowana jest platforma widokowa. Do Starych Łysogórek docieramy przemoknięci.

Robimy zakupy, dojeżdżamy na miejsce. Jemy obiad i to by było na tyle.

Dzisiaj ostatecznie opuszczamy Niemcy.

Moryń—raczek na rynku
Moryń—raczek na rynku
Moryń—dwa osiołki
Trzcińsko—stwór dożynkowy
Przyjezierze—krowa dożynkowa
Przyjezierze—oby zawsze była taka droga rowerowa



Dzień 8

Data: 10.09.2024

Trasa: Stare Łysogórki-Góralice

Dystans: 45 km

Nie pada. Zbieramy się niespiesznie. Pan radzi ominąć Siekierki i krótszą drogą pojechać w  Morynia. Droga przepiękna wiedzie przez las. W Moryniu wjeżdżamy na ścieżkę rowerową Blu Velo. Prosto do Trzcińska. Ścieżka przypomina te w Niemczech. Wyasfaltowana i prosta.

W Godkowie odpoczywamy w nowo oddanym MOR-e zaopatrzonym w gniazda do ładowania telefonów i rowerów elektrycznych. W Trzcińsku Zdrój robimy zakupy, jemy obiad i jedziemy prosto do Góralic.

„Ja też uprawiam ten rodzaj masochizmu”-tymi słowami wita nas gospodarz, oderwany od pracy przy ulach, patrząc na nasze obładowane rowery.

Dookoła cisza i spokój.


Dzień 9

Data: 11.09.2024

Trasa: Góralice-Gryfino-Szczecin

Dystans: 80km

Dzień pochmurny. Jedziemy dalej. Wracamy do Trzcińska  trasą Blu Velo prostą drogą wśród drzew i pól. Niestety zaczyna padać.. Decydujemy się skręcić do Gryfina—został nam tylko jeden kabelek do ładowarek. Jak i ten by się zepsuł byłby klops. Szukamy sklepu z telefonami komórkowymi, ale tutaj nie znajdujemy pomocy. Pracownicy sklepu pozwalają mi siedzieć przy stoliku a Tadzik idzie do polecanego sklepu z akcesoriami elektronicznymi. Jest nadzieja , że tam znajdziemy upragniony kabelek. Udało się!

Jedziemy dalej. Wjeżdżamy na teren Parku Krajobrazowego pod Szczecinem. Jedziemy, jedziemy i stało się.  Przy dość stromym zjeździe  po nawierzchni szutrowej nie opanowałam roweru i zaliczyłam typową wywrotkę.

Po przemyciu zadrapań dojechaliśmy jeszcze ok. 4 km do celu—Diecezjalnego Domu Pielgrzyma w Szczecinie. Z moimi plecami z godziny na godzinę było coraz gorzej.

W końcu padła „dramatyczna” decyzja—wracamy do domu.

Gryfino w deszczu
Gryfino w deszczu
Upadła Kasia

Dzień 10

Data: 12.09.2024

Po przespanej z trudem nocy w Domu Pielgrzyma organizujemy powrót do domu. 

Nie jestem w stanie dojechać do Dworca kolejowego. Okazuje się, że ubezpieczenie dla rowerzystów, które mamy wykupione, nie obejmuje transportu rowerów. Mogą minie przewieźć karetką ale bez rowerów! Dzwonimy do Magdy. Po kilku godzinach przyjeżdża pożyczonym samochodem z platformą do przewożenia rowerów. Ładujemy się i wracamy.

We Wrocławiu okazuje się, że mam złamaną podstawę jednego kręgu. I to było na tyle!

Ładowanie rowerów i powrót do domu
Napisane w Rowerowe
Nysa, Odra
Napisz komentarz
waknasz
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus

Nawigacja po wpisach

   WARSZAWA-PRZEMYŚL 2023. Etap XVIII
Szlakiem św. Wojciecha   

Zobacz inne

WARSZAWA-PRZEMYŚL 2023. Etap III

Czytaj dalej

WARSZAWA-PRZEMYŚL 2023. Etap I

Czytaj dalej

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Kategorie

  • Camino de Santiago
  • CAMINO-POLSKA 2015
  • Inne
  • Kajakowe
  • Rowerowe
  • Samochodowe
  • Wyprawy

Tagi

Czerna kajaki morze Muzeum Nysa Odra pielgrzymka rowery sw.Wojciech Tyniec Via Regia wakacje

Follow Me

    / Free WordPress Plugins and WordPress Themes by Silicon Themes. Join us right now!

    4 Continents Explored
    30 Countries Visited
    250 000 KM Traveled
    15 000 Photos Taken

    © Theme by Purethemes.net. All Rights Reserved.
    Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.